top1e.jpg 750x123

Strona Domowa | Patron Parafii | Historia Parafii | Personel Parafialny | Grupy Parafialne | Sakramenty Wydarzenia Parafialne  | Polski Festyn | Polska Szkola  | Kalendarz | Biuletyn | Galeria Zdjec | Linki | Ogloszenia Parafialne

 Strona Domowa | Kontakt | Ksiega Gosci


Patron Parafii

Swieto sw. Stanislawa Kostki obchodzono 13 listopada, stasiu1.jpg 160x210obecnie (od 1969 roku) obchodzi sie 18 wrzesnia, aby na poczatku roku szkolnego mlodziez mogla mu oddac chwale i polecic sie jego wstawiennictwu.

Dziecinstwo

Sw. Stanislaw Kostka urodzil sie w Rostkowie (ok. 4 km od Przasnysza) na Mazowszu, w koncu grudnia 1550 roku. Dzien jego urodzenia jest nieznany. Ojcem Stanislawa byl Jan Kostka, kasztelan zakroczymski (dopiero od roku 1564), matka - Malgorzata z Kryskich z Drobina. Obie rodziny Kostków i Kryskich byly znane z wieku XVI. Jeden z braci matki, Albert, wslawil sie poselstwami z ramienia polskiego króla: do Rzymu, do cesarza Ferdynanda i do króla Hiszpanii Filipa II. Drugi brat matki, wuj sw. Stanislawa, Stanislaw, byl wojewoda mazowieckim. Natomiast Jan Kostka, krewny ojca z linii pomorskiej, byl kasztelanem gdanskim i kandydatem na króla polskiego, popierany przez sultana tureckiego, Selima; Piotr Kostka byl biskupem chelminskim. Rostków jest dzisiaj wioska, jak byl nia przed laty.

Mazowsze wyróznialo sie wsród dzielnic Polski przywiazaniem do wiary katolickiej. Byla to jedyna dzielnica, gdzie nie bylo protestantów. Rodzina Kostków stanowila w XVI wieku trzon katolicyzmu.

st2.jpg 242x360Sw. Stanislaw Kostka nie byl w rodzinie sam. Mial jeszcze trzech braci i dwie siostry: Pawel (+ 1607), sw. Stanislaw (+ 1568), Wojciech (+ 1576) i Mikolaj, a z sióstr Anna, która wyszla za maz za Radzimowskiego, i nieznana z imienia siostra, która wyszla za maz za Warymskiego. Rodzice i bracia spoczywaja wszyscy, prócz Stanislawa, w kaplicy Kostków w Przasnyszu. A oto jak charakteryzuje wychowanie domowe starszy brat sw. Stanislawa, Pawel: "Rodzice chcieli, abysmy byli wychowani w wierze katolickiej, zaznajomieni z katolickimi dogmatami, a nie oddawali sie zadnym rozkoszom. Co wiecej, postepowali z nami twardo i ostro, napedzali nas zawsze - sami i przez domowników - do wszelkiej poboznosci, skromnosci i uczciwosci, tak zeby nikt z otoczenia, z licznej równiez sluzby, nie mógl sie na nas skarzyc o rzecz najmniejsza. Wszystkim tak jak rodzicom wolno nas bylo napominac, wszystkich jak panów czcilismy". Byly to wiec stosunki prawdziwie patriarchalne. W takiej atmosferze wyrósl tak piekny kwiat na polskiej ziemi. Historia nie przekazala nam blizszych szczególów z lat dzieciecych Stanislawa. Wiemy tylko z akt procesu beatyfikacyjnego, ze byl bardzo wrazliwy. Dlatego ojciec w czasie przyjec, kiedy musial na nich bywac i Stanislaw, napominal gosci do umiaru w zartach, gdyz inaczej Stanislaw moze omdlec. Moze sie wydac czyms nienaturalnym taka nadwrazliwosc u dzieci. Jednak hagiografia przytacza niejeden fakt niezwyklego dzialania laski w wieku mlodocianym. Jesli np. sw. Dominik Savio (+ 1857) w siódmym roku zycia potrafil z okazji dnia pierwszej Komunii swietej powziac postanowienie: "Raczej umre, anizeli zgrzesze" - co daje swiadectwo niezwyklej dojrzalosci duchowej. Laska ma swoje szczególne drogi, a dusza dziecka jest na nie osobliwie otwarta.

Edukacja w Wiedniu

Pierwsze nauki pobieral sw. Stanislaw w domu rodzinnym. Kto byl jego wychowawca i nauczycielem? Co najmniej przez jeden rok Jan Bilinski, takze pózniejszy pedagog z Wiednia. W domu rodzicielskim przebywal Stanislaw do 14 roku zycia. Trzeba bylo teraz pomyslec o dalszych studiach dla synów. Bylo w modzie wysylanie paniczów za granice, aby tam nabrali oglady. Rodzice upatrzyli Wieden dla dwóch najstarszych synów: Pawla i Stanislawa. Bylo to bowiem miasto katolickie. Nadto mieli tam slawna szkole jezuici, do której uczeszczali mlodziency takze z innych dzielnic Polski.

st3.jpg 183x329Kostkowie przybyli do Wiednia w dzien po smierci cesarza Ferdynanda, to znaczy 24 lipca 1564 roku. Zatrzymali sie w konwikcie, czyli w internacie jezuickim. Stosunkowo niedlugo mogli tam przebywac. Bowiem w marcu 1565 roku cesarz Maksymilian II, mniej chetny jezuitom anizeli poprzednik, zabral im ów konwikt, zostawiajac tylko kolegium czyli szkole. Bracia musieli sie przeniesc gdzie indziej. Wraz ze swoim wychowawca Janem Bilinskim i kilku chlopcami z Polski przeniesli sie na stancje do domu dzierzawionego przez Kimberkera, zacieklego luteranina. Tak wiec na stancji u Niemca zamieszkali: sw. Stanislaw, jego brat starszy o rok, Pawel, Bilinski - wychowawca i Wawrzyniec Pacyfik, sluga. Nadto Stanislaw Kostka z Prus, kuzyn sw. Stanislawa, Bernard Maciejowski, pózniejszy kardynal i prymas polski (+ 1608), wreszcie Kacper Rozrazewski. Obaj ze lzami wyznawali po smierci sw. Stanislawa, ze posuwali sie nawet do kopania Stanislawa, kiedy ten modlil sie w nocy, lezac na ziemi.

Szkola wiedenska jezuitów cieszyla sie wówczas zasluzona slawa. Uczeszczalo do niej ok. 400 uczniów z róznych narodów, gdyz Wieden mial bardzo dogodne polozenie, nadto byl stolica cesarstwa. Regulamin cesarskiego gimnazjum, prowadzonego przez jezuitów, taki glosil program: "Taka poboznoscia, taka skromnoscia i takim poznaniem przedmiotów niech sie (uczniowie) staraja ozdobic swój umysl, aby sie mogli podobac Bogu i ludziom poboznym, a w przyszlosci ojczyznie, i sobie samym przyniesc korzysc". Codziennie odprawiala sie Msza swieta. Przynajmniej raz w miesiacu studenci przystepowali do sakramentów swietych pokuty i komunii. Modlono sie przed lekcjami i po nich. Na pierwszym roku wykladano gramatyke, na drugim "nauki wyzwolone", na trzecim - retoryke.

Poczatkowo Stanislawowi nauka szla trudno. Nie mial bowiem dostatecznego przygotowania w Rostkowie. Ale pod koniec trzeciego roku nalezal do najlepszych uczniów. Wladal plynnie jezykiem lacinskim i niemieckim, rozumial równiez jezyk grecki. Pozostaly zeszyty Stanislawa z bledami poprawianymi reka nauczyciela. Pozostaly równiez notatki dotyczace problemów religijnych, jakie poruszano, aby chlopców przygotowac takze pod tym wzgledem i umocnic ich w wierze katolickiej. Przytoczymy dwa urywki z tych notatek: "Kosciolowi wlasciwe jest to, ze zwycieza, gdy jest ranny; wtedy sie rozumie, gdy sie go poznaje; wtedy wychodzi naprzeciw, gdy sie go pragnie". "W przeciwnym wypadku (gdyby w Kosciele nie bylo prawdy) zostalaby tylko ewentualnosc: Porzucic wszelka wiare, oddac sie rozpaczy i rozstac sie z tym swiatem". Nie wiemy, czy sa to slowa pisane pod dyktando wykladowcy, czy tez sa to osobiste refleksje Stanislawa. W tym ostatnim wypadku bylyby one dla nas bardzo cenne. Chyba równiez za jego wlasne mozna przyjac zdanie, które umiescil w greckim dwuwierszu na okladce czytanej przez siebie ksiazki Erazma z Rotterdamu Pochwala glupoty. Zdanie, które wiele daje do myslenia o idealach Stanislawa: "Szczescie ludzi jest podobne do fal rzezbionych przez przód okretu, które natychmiast po jego przejsciu gina".

Trzy lata pobytu Stanislawa w Wiedniu byly okresem niezmiernie silnie rozbudzonego zycia wewnetrznego. Znal tylko trzy drogi: do kolegium, do kosciola i do domu, w którym mieszkal. Wolny czas spedzal na lekturze i modlitwie. Poniewaz w ciagu dnia nie mógl poswiecic kontemplacji wiele czasu, oddawal sie jej w nocy. Zadawal sobie takze pokuty i biczowal sie. Taki tryb zycia nie mógl oczywiscie podobac sie kolegom, wychowawcy i bratu. Uwazali to za rzecz niemoralna, a Stanislawa za "dziwaka". Nie dziw wiec, ze usilowali go przekonywac zlosliwymi przycinkami "jezuity" i "mnicha" a potem nawet biciem i znecaniem skierowac na droge "normalnego" postepowania. Stanislaw usilowal im dogodzic, dlatego nawet bral lekcje tanca, jednak dzialanie laski bylo zbyt potezne, aby mógl i chcial jej sie oprzec. Okazalo sie ono zwlaszcza w czasie jego choroby, na która zapadl w grudniu 1565 roku. Wedlug wlasnej relacji sw. Stanislaw, kiedy byl pewien smierci a nie mógl otrzymac Komunii swietej, gdyz wlasciciel domu nie chcial wpuscic kaplana katolickiego, wtedy sama sw. Barbara, patronka dobrej smierci, do której sie zwrócil, w towarzystwie dwóch aniolów nawiedzila jego pokój i przyniosla mu Wiatyk. W tej samej chorobie zjawila mu sie Najsw. Panna z Dzieciatkiem, które mu zlozyla na rece. Od niej tez doznal cudu uzdrowienia i uslyszal polecenie, aby wstapil do Towarzystwa Jezusowego.

Wielka ucieczka

Nie bylo jednak latwo Stanislawowi wykonac polecenie otrzymane z nieba. Jezuici nie mieli bowiem zwyczaju przyjmowac kandydatów bez zezwolenia rodziców, a na to nie mógl Stanislaw liczyc. Zdobywa sie wiec na heroiczny czyn: organizuje ucieczke, do której sie starannie przygotowal. Bylo to 10 sierpnia 1567 roku. Echem tego wydarzenia jest list jezuitów wiedenskich skierowany do sw. Franciszka Borgiasza, ówczesnego generala datowany 1 wrzesnia tegoz roku. Przytoczymy dluzszy jego fragment, gdyz zawiera cenne informacje, o tym co sami jezuici sadzili o naszym Swietym: "Pewien mlody Polak, szlachetny rodem, lecz bardziej jeszcze szlachetny cnota, który dwa cale lata nalegal (o przyjecie do zakonu)... zawsze jednak spotykal sie ze stanowcza odmowa, bowiem nie wyszloby to na dobre, by mógl zostac przyjety bez zgody rodziców, nie tylko z tego wzgledu, ze byl naszym konwiktorem i bez przerwy uczniem naszego gimnazjum, lecz równiez z innych przyczyn. Nie majac nadziei, by tutaj wstapic do zakonu, wyruszyl przed niewielu dniami w nieznanym kierunku z zamiarem próby, czy w innym miejscu przypadkiem nie móglby wypelnic swego slubu. Byl on wielkim przykladem stalosci i poboznosci; wszystkim drogi, nikomu nie przykry; chlopiec wiekiem, ale roztropnoscia mezczyzna; maly cialem, ale duchem wielki i wyniosly. (...) Równiez legatowi papieskiemu poddawal sugestie, by naszych do tego (przyjecia do zakonu) naklonil. Lecz wszystko na prózno. Dlatego postanowil wbrew woli rodziców, braci, znajomych i powinowatych udac sie gdzie indziej i na innej drodze szukac dostepu do Towarzystwa Jezusowego. A gdyby sie to równiez gdzie indziej nie powiodlo, zdecydowal cale zycie pielgrzymowac oraz prowadzic odtad w milosci do Chrystusa zycie najbardziej wzgardzone i ubogie (...) Mamy nadzieje, ze dzialo sie to nie bez rady Bozej, iz w ten sposób odszedl. Taki byl bowiem zawsze staly, ze wydaje sie, ze do tego naklonila go nie dziecinna zachcianka, lecz jakies niebianskie natchnienie". List ten zawiera cenne szczególy: Stanislaw nosil sie z mysla wstapienia do jezuitów juz od dawna, gdy tylko z nimi zetknal sie w Wiedniu. Nakaz, jaki otrzymal od Matki Bozej, byl jakby niebieska aprobata i ponagleniem. Co wiecej, jest wyrazna mowa o zlozonym slubie. Potwierdza równiez list ów, ze Stanislaw prowadzil wówczas bardzo intensywne zycie wewnetrzne. Swiadkowie procesu kanonicznego zeznali, ze mial nawet ekstazy. Tak zgola odmienny tryb zycia Stanislawa musial niepokoic jego najblizsze otoczenie w domu Kimberkera i wywolywac gwaltowne rekacje. Nie rozumieli bowiem jego stanów mistycznych. Sam takze Stanislaw w egzaminie przednowicjackim w Rzymie 25 pazdziernika 1567 roku napisze, ze juz przed rokiem zlozyl slub wstapienia do jezuitów.

Legenda osnula ucieczke szeregiem niezwyklych wydarzen. Jak bylo w rzeczywistosci, o tym sam Stanislaw wspomina w jednym ze swoich listów, na "goraco", bo w czasie tejze wlasnie ucieczki. List jest pisany do przyjaciela w Wiedniu: "Przebylem w zdrowiu juz polowe drogi (...) Niedaleko od Wiednia dogonili mnie dwaj moi sludzy, których poznawszy schowalem sie do pobliskiego lasu i w ten sposób uszedlem ich rak. Przebylem juz wiele wzgórz i lasów. Kiedy kolo poludnia pokrzepilem swoje cialo znuzone u przezroczystego zródla, uslyszalem naraz glos kopyt konskich. Podnosze sie i przygladam jezdzcowi. To mój brat, Pawel. Popusciwszy cugle podaza do mnie. Kon w pianie, twarz brata rozpalona bardziej niz slonce. Mozesz sobie wyobrazic, mój Ernescie, w jakim musialem byc wtedy strachu, nie majac moznosci ucieczki. Stanalem dla nabrania sil i pierwszy zblizajac sie do jezdzca prosze jako pielgrzym o jalmuzne. Zaczal dopytywac sie o swojego brata. Opisal jego ubranie, wzrost i wyglad. Zwrócil uwage, ze byl podobny do mnie. Odpowiedzialem, ze nad ranem, tedy przechodzil. Na to on, nie tracac chwili, spial ostrogami konia i rzuciwszy mi pieniadz popedzil w dalsza droge. Podziekowalem Najsw. Pannie, Matce mej, i by uniknac nastepnej pogoni, skrylem sie do pobliskiej groty, gdzie przeczekawszy troche, puscilem sie w dalsza podróz". Oczywiscie Stanislaw przedtem swoje ubranie zamienil, aby go nie bylo mozna poznac.

Za porada o. Franciszka Antonio, który byl wtajemniczony w plany Stanislawa, moze sam mu poradzil, gdzie sie najpierw ma zwrócic i dal mu tez list polecajacy do sw. Franciszka Borgiasza, nasz Swiety udal sie nie wprost do Rzymu, gdzie bylby latwo w drodze pochwycony, ale do Augsburga, gdzie przebywal sw. Piotr Kanizjusz, przelozony prowincji niemieckiej. Spowiednik sw. Stanislawa stwierdza, ze w drodze otrzymal równiez laske Komunii swietej z rak aniola, kiedy zawiedziony wstapil do protestanckiego kosciola w przekonaniu, ze jest to kosciól katolicki. W Augsburgu (Bawaria) jednak nie zastal sw. Piotra, dlatego podaza dalej do Dylingi. Trasa z Wiednia do Dylingi wynosi okolo 650 km. W Dylindze jezuici mieli swoje kolegium. Trafil jednak sw. Stanislaw na moment krytyczny. Wlasnie wystapilo z zakonu dwóch tamtejszych jezuitów, którzy nadto przeszli na protestantyzm. Wywolalo to silny ferment w kolegium, na czele którego stal Polak - Mateusz Michon. Nie dziw wiec, ze w takiej sytuacji nie moglo byc mowy o przyjeciu Stanislawa do zakonu. Nie odrzucono jednak jego prosby, ale przyjeto go na próbe.

Wyznaczono mu zajecia sluzby u konwiktorów: sprzatanie ich pokoi i pomaganie w kuchni. Z cala pewnoscia zawód ten przecierpial bolesnie Stanislaw. Ufny jednak w Bogu, staral sie wypelniac swoje obowiazki jak najlepiej. Po powrocie do Dylingi sw. Piotr Kanizjusz bal sie jednak przyjac Stanislawa do swojej prowincji w obawie przed gniewem rodziców i ich zemsta na jezuitach w Wiedniu. Majac jednak od miejscowych przelozonych o naszym Swietym jak najlepsze rekomendacje, skierowal go wraz z dwoma mlodymi zakonnikami do Rzymu z listem polecajacym do generala. Droga byla dluga i uciazliwa. Sw. Stanislaw z towarzyszami odbyl ja przewaznie pieszo.

W jezuickim nowicjacie


W Rzymie znalezli sie wszyscy trzej dnia 28 pazdziernika 1567 roku. Rzadzil wtedy Kosciolem sw. Pius V. Na skutek listu polecajacego, jaki general otrzymal od sw. Piotra Kanizjusza, Stanislaw zostal przyjety do nowicjatu, który znajdowal sie przy kosciele sw. Andrzeja. Bylo z nim wtedy okolo 40 nowicjuszów, w tym czterech Polaków. Rozklad zajec nowicjatu byl prosty: modlitwy, praca umyslowa i fizyczna, poslugi w domu i w szpitalach, konferencje mistrza nowicjatu i przyjezdnych gosci, dyskusje na tematy zycia wewnetrznego i koscielnego. Stanislaw rozpoczal nowicjat pelen szczescia, ze nareszcie spelnily sie jego marzenia. Przeciez juz w Wiedniu jego maksyma bylo: "Do wyzszych rzeczy jestem stworzony i dla nich winienem zyc". Teraz jego haslem bylo: "Poczatkiem, srodkiem i koncem rzadz laskawie, Chryste".

A jednak nie bylo dane zaznac Stanislawowi spokoju nawet tutaj. Na wiadomosc, ze Stanislaw znajduje sie w nowicjacie rzymskim, ojciec postanowil za wszelka cene wydobyc go stamtad. Wykorzystal w tym celu wszystkie mozliwosci. Do Stanislawa wyslal list, pelen wymówek i grózb. Za porada przelozonych sw. Stanislaw odpisal ojcu, ze powinien raczej dziekowac Bogu, ze wybral jego syna na swoja sluzbe. W lutym 1568 roku Stanislaw przeniósl sie z kolegium jezuitów (dom profesów), gdzie mieszkal przelozony generalny zakonu, do domu sw. Andrzeja na Kwirynale, gdzie przebywal do smierci.

Jak umiera swiety?

W pierwszych miesiacach 1568 roku sw. Stanislaw zlozyl sluby zakonne. Osiagnal wiec cel. Teraz nic go juz zgola nie wiazalo z ziemia. Dnia 1 sierpnia 1568 roku sw. Piotr Kanizjusz mial konferencje do nowicjuszów. Prowincjal niemiecki pouczal, ze tak nalezy spedzic kazdy miesiac, jakby byl ostatni. W czasie pauzy sw. Stanislaw odezwal sie: "Dla wszystkich ta nauka meza Swietego jest przestroga i zacheta, ale dla mnie jest ona wyraznym glosem Bozym. Umre bowiem jeszcze w tym miesiacu".

Koledzy zlekcewazyli te slowa. Jeszcze dnia 5 sierpnia zabral Stanislawa do Bazyliki Matki Bozej Wiekszej na doroczny odpust o. Sa, znany teolog. Gdy byli w drodze, zapytal Stanislawa niespodziewanie: "A czy ty naprawde i szczerze kochasz Matke Najswietsza?" Stanislaw odparl bez wahania: "Ojcze, wszak ci to Matka moja!". Za kilka dni mialo przypasc swieto Matki Bozej Wniebowziecia. Stanislaw z zapalem opowiadal swoim kolegom, jak pieknie musza ten dzien obchodzic w niebie aniolowie i swieci. A potem dodal: "Jestem pewien, ze bede mógl w najblizszych dniach osobiscie przypatrzec sie tym uroczystosciom i w nich uczestniczyc". W prostocie serca w uroczystosc sw. Wawrzynca (10 VIII) pisze list do Matki Bozej i chowa go na swojej piersi. Przyjmujac tego dnia Komunie swieta, prosi sw. Wawrzynca, aby uprosil mu u Boga laske smierci w swieto Wniebowziecia. Prosba zostala wysluchana. Wieczorem tegoz dnia poczul sie bardzo zle. 13 sierpnia goraczka nagle wzrasta. Przenosza go do infirmerii. 14 sierpnia mecza Stanislawa mdlosci. Wystapil zimny pot i dreszcze, z ust poplnela krew. Byla pózna noc, kiedy zaopatrzono go na droge do wiecznosci. Prosil, aby go polozono na ziemi. Prosbe jego spelniono. Przepraszal wszystkich. Kiedy mu dano do reki rózaniec, ucalowal go i wyszeptal: "To jest wlasnosc Najswietszej Matki". Zapytany, czy nie ma jakiegos niepokoju, odparl: ze nie, bo ma ufnosc w milosierdziu Bozym i zgadza sie najzupelniej z wola Boza. Nagle w pewnej chwili, jak zeznal swiadek naoczny, o. Warszewicki, kiedy Stanislaw modlil sie, twarz jego zajasniala tajemniczym blaskiem. Kiedy ktos sie don zblizyl, by go zapytac, czy czegos nie potrzebuje, odparl, ze widzi Matke Boza z orszakiem swietych dziewic, które po niego przychodza. Po pólnocy 15 sierpnia 1568 roku przeszedl do wiecznosci. Kiedy podano mu obrazek Matki Bozej, a on nie zareagowal usmiechem, wtedy sie przekonano, ze juz w niebie cieszy sie ogladaniem Najswietszej Maryi Panny.

Tak rodzil sie kult

Wiesc o smierci Swietego mlodzieniaszka, Polaka, rozeszla sie szybko po Rzymie. Starsi ojcowie przychodzili do ciala i calowali je ze czcia. Wbrew zwyczajowi zakonu zwloki mlodzienca ustrojono kwiatami. Z polecenia sw. Franciszka Borgiasza cialo Stanislawa zlozono do drewnianej trumny, co równiez w owych czasach w zakonie bylo wyjatkiem. Takze na polecenie sw. Franciszka Borgiasza, o. Juliusz Fazio, magister nowicjatu, napisal o Stanislawie krótkie wspomnienie, które rozeslano po wszystkich domach Towarzystwa Jezusowego. O. Warszewicki ulozyl dluzsza biografie Swietego.

W tym samym czasie przybyl do Rzymu brat Stanislawa, Pawel, z poleceniem ojca, ze ma ze soba zabrac Stanislawa. Nie zastal go juz zyjacego lecz zapoznal sie z ogólna opinia o jego swietosci. W dwa lata po smierci wspólbracia udali sie do przelozonego domu nowicjatu, aby pozwolil im zabrac ze soba relikwie glowy Stanislawa. Wsród delegatów byl o. Rudolf Aquaviva, pózniejszy blogoslawiony, i Polak, o. Szymon Wysocki. Kiedy otwarto grób, znaleziono cialo nienaruszone. Zaczely sie takze pojawiac zywoty Swietego. Ojciec sw. Stanislawa, który zmarl w kilka lat po smierci syna, mial szczescie czytac jego zywoty. Pierwszy zywot sw. Stanislawa napisal z polecenia sw. Franciszka Borgiasza, o. Juliusz Fazio, mistrz nowicjatu, w którym przebywal Swiety. Zywot ten rozeslano po wszystkich domach zakonu. W 1570 roku Grzegorz z Samboru wydal drukiem w Krakowie poemat lacinski pod tytulem Zywot boskiego Stanislawa Kostki, Polska.

Jednak proces kanoniczny trwal dlugo. W latach 1602-1604 Klemens VII zezwolil na kult. Dnia 18 lutego 1605 roku papiez Pawel V zezwolil na wniesienie obrazu Stanislawa do kosciola sw. Andrzeja w Rzymie oraz na zawieszenie przed nim lampy i wotów; w 1606 roku tenze papiez uroczyscie zatwierdzil tytul blogoslawionego. Uroczystosci beatyfikacyjne odbyly sie najpierw w Rzymie w domu sw. Andrzeja a potem w Polsce. Byl to pierwszy Blogoslawiony Towarzystwa Jezusowe go. Klemens X zezwolil zakonowi jezuitów w roku 1670 na odprawianie Mszy swietej i pacierzy kaplanskich o Blogoslawionym dnia 13 listopada. W roku 1674 tenze papiez oglosil bl. Stanislawa jednym z glównych patronów Korony Polskiej i Wielkiego Ksiestwa Litwy. Dekret kanonizacyjny wydal papiez Klemens XI w 1714 roku. Jednak z powodu smierci papieza obrzedu uroczystej kanonizacji dokonal dopiero Benedykt XIV dnia 31 grudnia 1726 roku. Wraz z naszym Rodakiem chwaly swietych dostapil tegoz dnia równiez s w. Alojzy Gonzaga (+ 1591). W roku 1926 obchodzila Polska katolicka 200-lecie kanonizacji sw. Stanislawa. Z tej okazji sprowadzono z Rzymu drobna czesc relikwii sw. Stanislawa i umieszczono ja potem w rodzinnym Rostkowie. W uroczystosciach, jakie z tej okazji odbyly sie w Warszawie wzial osobisty udzial prezydent Polski Ignacy Moscicki. Relikwie Swietego znajduja sie w Rzymie w kosciele jezuitów sw. Andrzeja. Relikwie czaszki Swietego znajduja sie w nowicjacie jezuickim w Gorheim kolo Sigmaringen. Papiez Jan XXIII uznal sw. Stanislawa szczególnym patronem mlodziezy polskiej.

Kiedys slynely jako cudowne obrazy sw. Stanislawa w Lublinie w katedrze, we Lwowie i w Kicicach pod Pultuskiem.

Katedra w Lodzi jest poswiecona czci sw. Stanislawa Kostki, a w Warszawie kosciól na Zoliborzu. Jednak, gdy chodzi o zestawienie z kultem sw. Stanislawa Biskupa w Polsce, róznica jest uderzajaca. Kosciolów pod wezwaniem Stanislawa Biskupa jest w Polsce ponad 400, pod wezwaniem sw. Stanislawa Kostki jest ich zaledwie ponad 60. Mlodziez ku czci swojego Patrona urzadza co roku triduum i akademie, a w jego swieto przystepuje licznie do sakramentów swietych.

W dawnym domu Kimberkera w Wiedniu znajduje sie obecnie kaplica sw. Stanislawa, a jego pokój w dawnym nowicjacie w Rzymie jest równiez zamieniony na kaplice. W kosciele sw. Andrzeja ma sw. Stanislaw Kostka nadto swój wlasny oltarz a w nim glówna czesc relikwii, jakie Rzym sobie zostawil.

W Rzymie przy kosciele sw. Andrzeja jest pokój, w którym zmarl Swiety. Napis lacinski nad jego wejsciem glosi: "Rzymski nowicjat Towarzystwa Jezusowego, zalozony przez sw. Franciszka Borgiasza. W tej czesci domu swojego zycia dokonal sw. Stanislaw Kostka, a po smierci okryl je chwala". W tymze pokoju sw. Stanislaw ma sliczny pomnik, dzielo dluta Piotra Le Gros. Swiety jest przedstawiony w bialym marmurze, jak lezy na lozu smierci. Nad nim jest obraz Matki Bozej, która spuszcza na "spiacego" Stanislawa róze.

Pod obrazem jest umieszczony wiersz Cypriana Norwida, dla którego natchnieniem byl wlasnie ten pomnik: W komnacie, gdzie Stanislaw swiety zasnal w Bogu, na miejscu loza jego stoi grób z marmuru - taki, ze widz, niechcacy wstrzymuje sie u progu, myslac, ze Swiety we snie zwrócil twarz od muru, rannych dzwonów echa w powietrzu dochodzi.

Nad lozem tym i grobem swieci wizerunek Królowej nieba, która z Swietych chórem schodzi i tron opuszcza nedzy spieszac na ratunek. Palm, kwiatów wiele aniolowie niosa. Skrzydlami z ram lub noga wystepuja bosa.

Gdzie zas od dolu obraz konczy sie ku stronie, w która Stanislaw Kostka blade zwracal skronie, jeszcze na ram zloceniu róza jedna swieci: niby, ze po obrazu stoczywszy sie plótnie, upasc ma jak ostatni dzwiek, gdy skladasz lutnie. I nie zleciala dotad na ziemie - i leci.

Pod oltarzem, który jest w kosciele swietego Andrzeja z lewej strony tuz przy oltarzu glównym jest pozlacany sarkofag, w którym znajduja sie relikwie z napisem: "Sw. Stanislaw Kostka".

W Przasnyszu w kosciele parafialnym Wniebowziecia Matki Bozej pokazuja chrzcielnice, w której mial otrzymac chrzest swiety Stanislaw. Nie jest jednak ona autentyczna, gdyz o 200 lat pózniejsza. Za to w tymze kosciele w kaplicy bocznej pochowana zostala rodzina sw. Stanislawa, takze jego brat, Pawel. Ten wystawil w Przasnyszu klasztor bernardynom i kosciól, który obecnie nalezy do oo. pasjonistów. Z dworu rodzinnego sw. Stanislawa w Rostkowie nie pozostal slad.

Wiele nowicjatów i seminariów obralo sobie swietego Stanislawa za patrona, takze wiele kól ministrantów. Sw. Stanislawowi Kostce zwyklo sie przypisywac zwyciestwo oreza polskiego pod Chocimiem w roku 1621. W dniu odniesionego zwyciestwa o. Oborski, jezuita z Kalisza, mial widziec sw. Stanislawa na oblokach, jak blagal Najsw. Maryje o zwyciestwo dla oreza polskiego. Zwyciestwo to bylo tym cenniejsze, ze rok przedtem (1620) Polacy poniesli straszliwa kleske pod Cecora, gdzie zginal hetman Stanislaw Zólkiewski. Przed obrazem cudownym sw. Stanislawa w Lublinie modlil sie goraco król Jan Kazimierz, który tez sw. Stanislawowi przypisywal zwyciestwo odniesione pod Beresteczkiem (1651).

Szczególnym nabozenstwem do sw. Stanislawa wyróznial sie sw. Robert Bellarmin (+ 1623), który mial jego obrazek nad swoim lózkiem wraz z wizerunkiem sw. Alojzego, którego byl kiedys przelozonym. Sw. Franciszek Salezy poswieca naszemu rodakowi przepiekny wstep w swoim traktacie O milosci Bozej. A oto jak pisze sw. Alfons Liguori o naszym Swietym: "Sw. Stanislaw Kostka napisal list do Matki Bozej, by mógl w Jej swieto umrzec. Przy smierci calowal z rozkosza obrazek Matki Bozej. Jeden z Ojców spytal: tNa co ta koronka owinieta na rece?T Na to Stanislaw: tJest mi ona pociecha, bo to przedmiot poswiecony mej MatceT. Ukazala mu sie Matka Boza, jak sam to oznajmil. Umarl cicho, ze nawet nie spostrzezono. Dopiero gdy mu podano i pokazano obrazek Matki Bozej, i zauwazono, ze mimo to nie daje znaku zycia, przekonano sie, ze juz ulecial do nieba" (Uwielbienia Maryi). Sw. Jan Bosko lubil opowiadac swojej mlodziezy wydarzenia z zycia sw. Stanislawa i chetnie stawial jego osobe za przyklad.

Pierwszy z zywotów sw. Stanislawa Kostki zostal napisany przez wspólnowicjusza o. Stanislawa Warszewickiego. W rok potem do tego samego nowicjatu jezuitów wstapil niesmiertelny kaznodzieja Piotr Skarga (1569). Papiez Jan XXIII dla podkreslenia swojej czci dla sw. Stanislawa osobiscie nawiedzil jego grób w Rzymie w listopadzie 1962 roku, gdzie spotkal sie z polskimi ojcami Soboru Watykanskiego II. Uroczystosci 400-lecia smierci sw. Stanislawa odbyly sie w 1966 roku w Austrii, w 1967 w Polsce a w 1968 - Rzymie. Z tej okazji Episkopat polski wydal specjalna odezwe - slowo pasterskie do wiernych i mlodziezy.

J. Warszawski nazywa sw. Stanislawa Kostke "najwiekszym z miedzynarodowych Polaków". Moze jest w tym nieco przesady, ale jest w tym o tyle ziarno prawdy, ze sw. Stanislaw byl az do naszych czasów (do roku 1954) najmlodszym swietym wsród wyznawców. Benedyktynskim trudem zebrana przez o. Romualda Gustawa bibliografia dotyczaca swietego Stanislawa jest doprawdy imponujaca. Nowy schemat projektu Martyrologium Rzymskiego przewiduje pamiatke sw. Stanislawa Kostki na 16 sierpnia. Komisja liturgiczna Episkopatu Polski przyjela natomiast ze wzgledów dydaktycznych dzien 18 wrzesnia.

Diecezja plocka oglosila rok 1976 jako "Rok Stanislawowy" z okazji 250-lecia rocznicy kanonizacji Swietego. Z tej okazji urzadzano odczyty, wyglaszano pogadanki i kazania, organizowano po parafiach akademie i pielgrzymki do Rostkowa.

Data:
Biuro Parafialne:
9:00AM-2:00PM
Poniedzialek, Wtorek, Czwartek, Piatek

Biuro nieczynne w srode
Msze Swiete:
Niedziela:

Sobota: 4:30 PM

Niedziela: 9:00 AM
(w j.angielskim) i
11:00 AM (w j.polskim)

Dni Swiateczne:

7:00 AM & 12:00 PM
(w j.angielskim)
7:00 PM (w j.polskim)

Dni powszednie:

7:00 AM
(nie ma Mszy w sobote)

Nowenna do S.Antoniego:

Wtorek po 7:00 AM Msza

Koronka do Milosierdzia Bozego:

Piatek po 7:00 AM Msza

Spowiedz Swieta:
Pierwsze piatki miesiaca:

6:00 PM Spowiedz
6:30 PM Msza Swieta





gora2.jpg 98x142